Trochę osobiście

Życie z kotami na Samos

admin5 comments1399 views

Nie miała baba kłopotu, to przygarnęła kota. I to drugiego kota. Biedny, bezdomny zwierzak z ulicy, powinien być wdzięczny, prawda?

 O moim “pierworodnym” kocie pisałam już kilkakrotnie Co Grecja może zrobić z kota, jednak Fuksia pojawiła się w naszym domu całkiem niedawno. Przypominam tylko, że nasz malutki domek jest rozmiarem dobry dla lalek, z wielkim trudem mieści dwoje dorosłych osób, a co dopiero dwie futrzane, skaczące niczym piłeczki pingpongowe kotki.
Starym zwyczajem Piosenkarka – dla tych, co nie są w temacie, starsza kotka, która przeżyła trudy przeprowadzki w upale blisko czterdziestu stopni – rządzi. To znaczy, że nasze życie jest podporządkowane JEJ. Kociej królowej, która kilka lat temu zawładnęła nasze serca – ściślej moje – a teraz zaprowadza porządek “na dzielnicy”.
Fuksia pojawiła się całkiem znienacka, niechciana, nieproszona, wręcz – dość brutalnie przez nas wypraszana. Najpierw przychodziła z wizytą do ogródka, potem zadomowiła się tam na fotelu.
Moje miękkie serce sprawiło, że wyniosłam jej poduszkę i kontener do przenoszenia kotów – aby miała gdzie się schronić przed deszczem.
Spała tam kilka tygodni, na jedzenie już ją zapraszałam do domu.
W tym czasie Piosenkarka oczywiście uskuteczniała swoje wędrówki ludów. Jej zwyczajowy rytm wygląda tak: około drugiej nocy wstaje, idzie do drzwi i wali z całej siły stojąc na dwóch tylnych łapach – w klamkę. Nie ma opcji, żeby się nie obudzić.
Około trzeciej – wraca – drapie do drzwi tak, jakby jej życie od tego zależało. I znowu – jeśli udało mi się zasnąć, to muszę wstać. Inaczej – nie zmrużę oka. Około czwartej – albo i wcześniej – kot decyduje się na kolejny spacer – i znowu walenie w klamkę powodujące łomot taki, że prawdopodobnie słyszą go nawet sąsiedzi – ściślej – będą słyszeć, bo teraz są w USA, gdzie spędzają zimę.
O piątej gwiazda znowu wychodzi, by po godzinie wrócić. Można wg niej ustawiać zegarki. Zazwyczaj już wówczas nawet nie próbuję spać, tylko idę sobie zrobić pierwszą kawę… Wówczas zwyczajowo wpuszczałam Fuksię i mała jadła.
Tymczasem którejś nocy kiedy Piosenkarka wyszła, a ja wróciłam do łóżka i NAWET udało mi się zasnąć budzi mnie chrobot do drzwi, więc idę wpuścić kota. I co widzę? na moim łóżku już leży jeden kot! To była Fuksia, która korzystając z mojego nocnego zaspania – nie włączam przecież światła kiedy ta futrzana cholera wchodzi i wychodzi – i  zwyczajnie prześlizgnęła się do domu moszcząc sobie swoje nowe gniazdko. Wzięłam i wywaliłam.
A mój małżonek mówi tak:
Kochanie, ale to mały kotek – Fuksia ma kilka miesięcy – i jest jej zimno.
– Kochanie, a czy Fuksia dostała jeść? Bo przecież małe kotki muszą jeść częściej.
I tak to, pewnego wieczoru, zresztą przy namowach małżonka – Fuksia wylądowała na pierwszą noc w domu. Razem z Piosenkarką. No i zaczęło się dla mnie piekło. Prawdziwe.
Fuksia okazała swoją wdzięczność nie odchodząc ode mnie dosłownie na pół kroku, śpi ze mną, maluje ze mną, pakuje się bezceremonialnie na kolana i wręcz wścieka się, kiedy mam na kolanach komputer i nie może się pod nim zmieścić 😀 . Kiedy maluję w kuchni siedząc na krześle – jest pod nim. ma też nową zabawę – polowanie spod krzesła na Piosenkarkę. Kiedy tylko moja stateczna kocica znajdzie się w pobliżu – to pac łapą! Pierwszy raz moja stara kotka zdębiała, ale sytuacja się powtarza. Jedna pluje, druga wali łapą.
Piosenkarka swoich zwyczajów nie zmieniła, i jak drugiej w nocy zaczynała swoje wędrówki, tak to kontynuuje.
Fuksia – dzielnie śpi przez całą noc – zazwyczaj na mnie. Wczoraj w nocy miała towarzystwo. Kiedy Piosenkarka przylazła o trzeciej nad ranem, stwierdziła, że też chce się położyć na swojej pani. No i tak, jak chciała – zrobiła.
Fuksi się to nie spodobało. Generalnie, kotki dogadują się tak, jak PIS z PO, słowem – mam wesoło. Piosenkarka wpakowała się na mój brzuch i opluła Fuksię. Ta nie pozostała jej dłużna i zdzieliła ją łapą. Była trzecia nad ranem, bitwa rozgrywała się na moim brzuchu. O spaniu, to mogłam zapomnieć.
Dziewczynki uspokoiły się po godzinie, ale ja już miałam dość. Poranna kawa była tym razem o godzinie czwartej.
A myślałby kto, że będąc na emeryturze, nie pracując “od-do” i mogę się wyspać.
Cóż, takie życie, na Samos z kotami.
Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.