HistoriaTrochę osobiście

Wspomnienie Ewangelii

admin2 comments1535 views

Jedziemy na wycieczkę, tym razem za cel wybraliśmy wioskę na szczycie góry o nazwie Kosmadaioi. Wspinamy się powolutku, a i tak w naszym Atosiku trochę naderwałam tłumik 🙁  – im wyżej – tym chłodniej. Widoki w około zapierają dech w piersiach, mijamy spalone kilka lat temu lasu na szczytach wzgórz, przejeżdżamy przez miejscowość Kastania, gdzie 30 sierpnia 1943 roku Niemcy wraz z Włochami rozstrzelali osiemnastu partyzantów.

Wreszcie jesteśmy. Wita nas tablica z wetkniętą sztuczną różą …

IMG_20160731_124713

Na szczycie góry jest jedna kawiarnia, wąska uliczka prowadząca do cerkwi, kilka domków i … na tym koniec. Jesteśmy jedynymi przyjezdnymi, wokół – piękny widok, ma się wrażenie, że jest to samoski Olimp, to tutaj ziemia styka się z niebem, a wokół nas w oddali morze, kilkaset metrów w dół. Raj, czy piekło? Jeszcze za wcześnie, żeby decydować i wyciągać wnioski. Bez wątpienia czas się tutaj zatrzymał, który to może być rok? Wygląda nam na lata siedemdziesiąte, no może wczesne osiemdziesiąte.

Z kawiarenki wychodzi do nas starowinka i zaprasza na kawę. Kiriya Vangeliya – czyli Pani Ewangelia – ta, która niesie dobrą nowinę.

– Jak się cieszę, że przyjechaliście – wita nas dokładnie tak, jak swoich bardzo bliskich znajomych – cały sens mojego życia, to przywitać gości i poczęstować kawą. Siadajcie proszę.

Siadamy i zamawiamy kawę.

– Och, pedakimu (moje małe dziecko dop. autorki), jaką kawę pijesz? słodką, czy gorzką? bo wiesz, mój syn zawsze pił słodką. I znika w malutkim pomieszczeniu, gdzie parzy dla nas kawę po grecku. My w tym czasie podziwiamy widoki, świetnie zachowane stare okna i drzwi, kwiaty …

– Proszę pedakimu, to dla was – podaje dwie pyszne kawy i do tego kiść dojrzałych, słodkich winogron,

– Winogrona przynoszą nam z Karlovassi, bo u nas to jeszcze najmarniej miesiąc zanim dojrzeją. Kiedyś to sama chodziłam tam po zakupy, ale teraz ani nogi nie te, ani wzrok, no i w końcu – dla kogo? Chociaż może wreszcie mój syn wróci. Wyszedł z domu w 1973 roku i do tej pory go nie ma. Jak długo może być po za domem, no powiedz pedakimu? 

Nie wiemy, co odpowiedzieć, w latach 1967 – 1974 w Grecji panowała junta czarnych pułkowników, wiele osób wówczas znikało bez śladu. Syna Ewangelii na pewno także spotkał ten los.

– Zostawił czwórkę dzieci, wychowałam je, nawet do szkoły wysłałam, co nie było proste. Czy wiesz, że szkołę to mamy w Marathokampos? Za moich czasów to trzeba było tam chodzić piechotą w obie strony, a i butów nie mieliśmy, więc do szkoły nie poszłam. Trochę mnie ksiądz poduczył czytać i pisać, także mogę się sama podpisać. Pamiętam dużo z tamtego okresu, ale co działo się wczoraj, to już trudniej.

Bije od niej czysta energia. Prawdopodobnie ta kobieta nigdy nie skłamała, nigdy nie ukradła. Sto procent niewinności.

– Doskonale pamiętam wojnę, w Kastanii Włosi na rozkaz Niemców rozstrzelali 18 partyzantów. Ośmioro było z naszej wioski. Potem przyszli tutaj Niemcy i spalili doszczętnie wszystkie domy, kościół… Uciekliśmy do jaskini półtorej godziny marszem stąd – do Megalo Seitani. Tam mieszkaliśmy do końca wojny. Czy wiesz pedakimu, że Włosi przynosili nam ryby i chleb, żebyśmy nie pomarli z głodu? Oni byli dobrzy dla nas, nie to, co Niemcy.

Pamiątkowa tablica w Kastanii głosi, że Greków zabili Włosi, jednak wieść wśród ludności lokalnej jest jedna: to Niemcy ich zabili.

– Bo to było tak, Niemcy złapali partyzantów i powiedzieli do Włochów: jak ich nie zastrzelicie, to my was zastrzelimy. – uzupełnia swoją wypowiedź Ewangelia.

– Tak, to były trudne lata, potem przyszła wojna domowa, ale myśmy tutaj we wsi nie za bardzo o wszystkim wiedzieli. Nie mieliśmy prądu, to i radia nie było. W ogóle na wyspie nikt się nie angażował w te sprawy. Co innego na Ikarii, tam zsyłali przeciwników systemu. Pedakimu, czy znacie Ikarię? (jedna z wysp w prowincji Samos) Musicie tam pojechać, tam jest pięknie, ludzie żyją ponad 100 lat, mam tam koleżanki. 

– Zanim pójdziecie dalej, zjedzcie coś. Ja już jestem zmęczona, odwiedźcie mnie kiedyś jeszcze.

Wracamy w milczeniu obiecując sobie, że gdy tylko nastanie jesień wrócimy do pani Ewangelii. Mamy nadzieję, że i tutaj, podobnie, jak na Ikarii ludzie żyją bardzo długo i jesienią będzie też na nas czekać kawa po grecku.

 

  • Marcin

    Wspomnienie – powieść. Przez moment aż przeniosłem się myślami w tamte czasy i miejsca.. niesamowite.. 🙂

Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.