Gotuj z SamosiąTrochę osobiścieWarte zobaczenia

Wielkie żarcie na Samos ;)

admin4 comments835 views

Pewnego razu siedziałam sobie w ogródku i przyszedł do mnie zupełnie nieznany człowiek, zagadał po angielsku, przedstawił się, że jest sąsiadem, mieszka dwa domy dalej, etc. zaprosiłam.

Na imię mu Franc, czyli po naszemu Franek, jest z Luksemburga, ale mieszka kilkaset metrów ode mnie. Tzn. mieszka, to za dużo powiedziane, po prostu ma letni domek w niedalekiej odległości.

Franek, jak Franek, ma lat około setki, a amory i tak mu w głowie, to ci temperament! Do tego ma bardzo słabą głowę, po wypiciu butelki słabego wina – 0,75 litra na dwie osoby, z wielkiem trudem utrzymując równowagę mówił o swojej wielkiej męskości. Dodam jeszcze, że w trakcie picia tegoż wina poszedł za potrzebą w pobliskie krzaki, a nie do własnego domu 😀 , lojalnie też napiszę, że do swojej toalety go zwyczajnie nie wpuściłam, obawiając się jej wyglądu po jego wizycie 😀 .

W każdym razie, Franek w swoim pijackim nieco zwidzie powiedział, że on swoje jedzenie na wynos (facet nie gotuje) zamawia przy dworcu autobusowym w Vathy.

Ponieważ, jak wiecie, ja gotuję i to wręcz uwielbiam, temat ten odszedł nieco w zapomnienie. Nieszczęsny Franek, już więcej nie przestąpił progu mojego ogródka, to tak przy okazji. Ale temat zasiał…

Kilka dni temu byliśmy z małżonkiem w okolicach tegoż właśnie dworca autobusowego – w pobliżu znajdują się dwa sklepy ogrodnicze, które wiosną, są niemal codziennie przeze mnie odwiedzane. I tak przypomniał mi się Franek…

Postanowiłam poszukać tego sklepu na wynos, zaszłam więc do miejsca wyglądającego z zewnątrz na tawernę.

 

Weszliśmy… Pytam, dukając po grecku, czy robią pakiety na wynos, okazało się, że nie, że serwują dzienne menu. Pytam, czy mogę je zobaczyć? Też nie, gdyż nigdy nie wiedzą, co podadzą.

Rozejrzeliśmy się wokół, wszędzie czysto, na ścianach zdjęcia starej Samos, białe stoliki… mąż bąknął, że w zasadzie to jest głodny, zostaliśmy.

Pytam faceta, co mają do jedzenia?

ale co pijecie? – pada natychmiastowa odpowiedź.

Nieco skonfudowani spojrzeliśmy po sobie… Przyszliśmy przecież jeść, a nie pić! Ale przecież zawsze pijemy białe wino – najlepsze na Samos! – to odpowiedź była prosta:

– białe wino.

Odpowiedź padła i kelner zniknął w czeluściach….

Po czym zjawił się.

Z winem, a jakże. Do wina były dołączone trzy przystawki i bochen chleba.

Mąż zjadł z apetytem – było to PYSZNE!!! Wołowina w sosie, rukola z parmezanem, duży ziemniak w mundurku z masłem na wierzchu i wspomniany chleb.

Poprosiliśmy o rachunek…. I tutaj wielki, ogromny szok. Dosłownie SZOK!

4.50 euro – dosłownie cztery pięćdziesiąt, za trzy przystawki i pół litra wina!!! Pytam gościa, jak to możliwe??? 

– bo my kasujemy tylko za napój, a przystawki są od nas w prezencie.

Zamarłam. Dałam mu sześć euro, a on usilnie szukał reszty 😀 . Powiedziałam, że wrócimy następnego dnia.

Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Kolejnego dnia znów było pytanie, co pijemy? My standardowo, że wino.

Wjechało na stół…

w towarzystwie sałatki z kapusty, ryby duszonej i … sałatki rybnej- w smaku niemal, jak śledziowa.

Domówiliśmy kalmary z grila…

i kolejną półlitrową butelkę winą, licząc się oczywiście z tym, że jej nie wypijemy.

Dostaliśmy do tego jeszcze świeżą, przy nas przyniesioną z targu rybnego smażoną rybę. Powiem Wam! NIEBO W GĘBIE!

No dobrze, obżarliśmy się, jak wieprze, opliśmy, jak smoki. Czas prosić o rachunek. Ile nas ta rozkosz wyniesie?

Przyszedł rachunek. Taki normalny, paragon fiskalny, za litr wina, mnóstwo przystawek i kalmary z grila. Zgadnijcie ile? No, nie macie szans, tak Wam powiem. Za całość zapłaciliśmy 15 euro! Tak, dokładnie!!!

O Boże, jak ja kocham Samos! I miejsca nieodwiedzane przez turystów 😉 .

PS. knajpa wygląda tak – dla tych, którzy zdecydują się ją odnaleźć:

PS. 2 Miejsce, gdzie Franek zamawia jest dokładnie naprzeciwko tej naszej przeuroczej knajpeczki.

 

 

  • Beata Salm

    Zazdroszczę bardzo! Czekając na autobus w Vathy weszliśmy kiedyś do baru, gdzie było właśnie jedzenie na wynos. Bardzo było smacznie, niestety pobyt na Samos był zbyt krótki – raptem tydzień – abyśmy mogli to powtórzyć. Ogromnie żałuję, że nie wiedzieliśmy wtedy o Waszej knajpce. Pozdrawiam serdecznie – Beata

    • sama wiem o niej zaledwie od tygodnia, ale próbuję dzielić się z Czytelnikami, wszystkim, co wiem o Samos. dziękuję za pozdrowienia i wzajemnie!!! a Samos… cóż… moja miłość!

  • Marcin

    Hihihi czyli zaczelo sie od Franka a skonczylo na fantastycznym jedzeniu!!
    Tradycyjnie zrobilem sie glodny po przeczytaniu Twojego artykulu :-))))
    GORACO POZDRAWIAM

  • No niezle 🙂 juz zapamietalam knajpe, zakodowalam i moze moze 😀 dobre podejscie 🙂 co do picia, a reszta wjezdza w gratisie 😉

Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.