Trochę osobiście

Szelma czyli pies w domu

admin1 comment372 views

Fuksia i Piosenkarka uskuteczniają swoje tradycyjne wędrówki po okolicy, ja zaś, posiadając dwa koty zostałam sama w domu. Ideą posiadania zwierzaka jest jego towarzystwo, Piosenkarka kiedyś, w dawnych czasach spełniała doskonale ten warunek, teraz stwór potrafi zniknąć nawet na dwa dni i dwie noce, doprowadzając mnie przy tym do rozpaczy, gdyż umieram ze strachu, że pogryzł ją szakal czy jadowity wąż, dlatego kiedy sąsiedzi wyjeżdżali do Aten na kilka dni sama zaproponowałam, że zajmę się ich małym pieskiem.

Wcześniej nie miałam wiele do czynienia z psami, ale było fajnie, chodziłyśmy sobie na spacery, ktoś mnie witał merdając ogonkiem – dziwne uczucie, zupełnie mi wcześniej nieznane. Niestety przyszedł ten dzień, kiedy właściciele wrócili do domu i trzeba było zwierzę oddać. Znowu w domu zrobiło się smutno. No cóż. Zatęskniłam za tym stworem, bardzo nawet. Trzeba było podjąć męską, tzn, kobiecą decyzję i zadzwonić do męża, facet może nie mieszka tu na stałe, ale jak najbardziej ma prawo do podejmowania decyzji odnośnie naszego życia.

– Kochanie, co byś powiedział, gdybyśmy przygarnęli psa ze schroniska? – spytałam z lekką duszą na ramieniu. Sprawę ułatwiał fakt, że małżonek w przeciwieństwie do mnie, jest zdecydowanym psiarzem. W odpowiedzi usłyszałam salwę śmiechu.

– Ha ha ha! – śmiał się dosłownie do rozpuku – wiedziałem, że tak będzie! Oczywiście, jedź do schroniska i bierz jakiegoś sierściuszka, pies, to pies, zawsze będzie przy tobie.

Kupno psa tzw. rasowego nawet nie przyszło nam do głowy, jest przecież tyle potrzebujących zwierząt na świecie.

Tego samego dnia byłam zaproszona na obiad do Lambrosa, mojego kierownika budowy i w trakcie zapytałam, gdzie dokładnie na wyspie jest schronisko dla zwierząt, gdyż chcę wziąć psa. Ten popatrzył na mnie długo i zapytał tylko, czy to ma być mały, czy duży pies. Wybąkałam, że chyba duży.

– No to jak duży, to ja mam takiego, u siebie na budowie, wcześniej był u nauczycielki mojej córki, ale im się znudził i oddali go na łańcuch do mnie – odparł Lambros.

Moja reakcja była błyskawiczna:

– jak on jest na łańcuchu, to biorę natychmiast.

I po obiedzie pojechaliśmy na budowę na spotkanie z moim psem. Okazało się, że to mieszaniec pitbula z labradorem, strasznie zagłodzony – w chwili kiedy ją brałam ważyła 14 kilogramów, jej normalna waga to 30 kg. Na imię miała Selma, błyskawicznie dodałam “z” do środka i wyszła Szelma. Piesek okazał się bardzo przyjazny, pomimo tatusia pitbula, wiedziałam, że muszę ją mieć. Następnego dnia pojechałam do sklepu dla zwierząt i kupiłam wszystko, co niezbędne dla takiego stworzonka. Umówiłam się z Lambrosem na popołudnie i pojechałam po psa i tak zaczęła się nowa era w moim życiu.

Szelma okazała się bardzo kochanym, ale jednocześnie bardzo dzikim psem, co nie powinno nikogo dziwić z uwagi na życie, jakie wcześniej miała. Udało mi się ustalić, że zanim trafiła na łańcuch ponad pół roku miała normalny dom, po czym została wyrzucona, na pewno była bita i polewana szlauchem – do dzisiaj panicznie boi się wody. Te czasy się skończyły, teraz nasz mały dzikusek ma swój domek, swoją ukochaną panią – patrzy na mnie z wielką miłością, gdzie ja jestem, tam jest ona, jako posiadaczka kotów, nie wiedziałam, że psy tak bardzo mogą kochać – i jest naprawdę bardzo szczęśliwa.

PS. Przyznaję szczerze, że kotom nie bardzo się spodobała nowa towarzyszka, ale jakoś się dogadują.

  • Agnieszka Cymerman

    Podobasz mi sie coraz bardziej !!!! Bardzo sie ciesze , ze jestes wlasnie taka przedstawicielka naszego kraju !

Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.