Trochę osobiście

Stawroproskiniseos, czyli grecki zabobon

admin1 comment355 views

Straszna nazwa, ale co robić, kiedy to wielkie święto kościelne? Równo cztery tygodnie przed Wielkanocą, 19 marca we wszystkich kościołach w Grecji rozdawano maleńkie bukieciki kwiatków.

 Tego dnia akurat nie byłam w moim ukochanym monastyrze, ale pop Teofanis o mnie nie zapomniał. Przez umyślnego przekazał mi wiązankę polnych kwiatów wraz z instrukcją, że mam ją zasuszyć.
hmmmm.
Niewiele ponadto zrozumiałam, poszłam więc do koleżanki z prośbą o wyjaśnienia, co to u licha jest?
– aaaa… To jest Stawroproskiniseos – padła odpowiedź.
Jak przyszłam głupia, tak nadal pozostałam, na szczęście Maria rozwinęła swój wątek:
– musisz to zasuszyć, kiedy spotkasz kogoś, kto ci źle życzy, łamiesz wówczas kawałeczek któregoś kwiatka z wiązanki i KONIECZNIE musisz go spalić. Zły urok wówczas mija. A wiązankę trzymaj do przyszłego roku, kiedy dostaniesz nową.
XXI wiek, a kościół ciągle wierzy w takie gusła i zabobony, no, ale co robić? Odłożyłam kwiatki do ususzenia – wywalić nie mogę, gdyż pop – darczyńca bywa u mnie w domu – i zapomniałam o sprawie.
Do czasu.
Otóż jest na wyspie taka pani A. z kraju na A. To prawdopodobnie najbogatsza kobieta, ale i tak nie zmienia to faktu, że jest bardzo zazdrosna i zawistna. Taki typ kobiety, która choć ma wszystko, chciałaby, żeby inni nie mieli NIC. Każde spotkanie z nią to gigantyczna trauma, cokolwiek mam nowego lub nawet starego, ale czego ona jeszcze nie widziała, komentuje mocno zazdrośnie. Unikam jej, jak tylko się da, ale czasami jednak się spotkamy.
I tak we wtorek idę sobie na kawusię a patrzę, siedzi pani na A. Cóż było robić? Usiadłyśmy razem, a ona przedkłada swoje mądrości etc. Zwinęłam się tak szybko, jak to jest możliwe i wróciłam do swojego malutkiego domku dla lalek.
Niestety niesmak po spotkaniu pozostał, był wyjątkowo gorzko-kwaśny, zupełnie, jak smak greckich gorzkich pomarańczy.
I wówczas mój wzrok padł na zasuszony bukiecik z monastyru. Nie myśląc zbyt długo, ułamałam kawałek i spaliłam.
I od razu poczułam się lepiej 😉 . Pani A. z kraju na A. znikła z mojego życia.
  • Marcin

    O Losie 😉 Przyznam, ze czytalem ta nazwe kilka razy, potem zamykalem oczy, powtarzalem, potem znowu. I juz myslalem, ze zapamietalem. A teraz, gdy pisze ten komentarz, juz nie moge sobie przypomniec tej nazwy…… jedynie poczatek ‘Stavros…..’
    Trudne 😉
    Ale zdecydowanie pamietam, na co, jak i dlaczego :-)))

Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.