Trochę osobiście

Pierwszy tydzień w domu.

admin6 comments640 views

No i stało się, mieszkam na Samos. W moim domku dla lalek, który ciągle wygląda, jak … właściwie, jak co? no właśnie? Już nie ruina, bo ma okna, drzwi – co prawda bez klamek – ściany, dach. Czyli zdecydowanie nie jest ruiną. Nie jest też domem, gdyż dom to media takie, jak prąd, woda, kanalizacja, dom to łazienka, to ciepły prysznic, ogród a w nim kwiatki. Tego wszystkiego tutaj nie ma.

Nie ma też mebli, choć łóżko na górze stoi i jest bardzo wygodne. Jest też domek dla kotka, moja sztaluga i prąd użyczony od sąsiadów.

Sytuacja wygląda następująco: woda powinna być już dawno, ale miasto nie chciało mi podłączyć dopóki poprzedni właściciele nie zapłacą swojego zadłużenia – 377 euro, a oni mieszkają gdzieś w Stanach Zjednoczonych, także kontakt z nimi jest raczej utrudniony. Jest tutaj ich pełnomocnik, pani Stavrula, ale ona nie zamierzała tego zapłacić nawet przez najkrótszy ułamek sekundy – pomimo, że ma cały czas pieniądze za dom, które powinna im przekazać – na moje oko część z ich już wydała. Mój kierownik budowy krzyczał, piszczał, płakał, groził – ale kobieta się w żaden sposób nie ugięła kłamiąc w żywe oczy, że oni tam nie mieli ani prądu ani wody. Kierownik był wspaniały, stojąc murem za mną, ale – koniec końców, dług pozostał.

Dlaczego urząd miasta każe zapłacić nowym właścicielom, zamiast ścigać dłużników – nie mam zielonego pojęcia. A ja zwyczajnie chcę mieć wodę. Poszłam więc i zapłaciłam ten nieszczęsny rachunek i sprawy ruszyły. Przyjechał nawet samochód z człowiekiem na pokładzie, który miał tę wodę podłączyć. Był piątek. Facet wyszedł, popatrzył, ponarzekał, że rura nie taka, że studzienka nie taka, pokiwał głową i – odjechał mówiąc – deftera – czyli w poniedziałek. Deftera i awrio (jutro) to jedne z pierwszych greckich słów, które na dobre zagościły w mojej głowie. Tu jest Grecja, nikt się nie spieszy.

Nieco inaczej sprawa przedstawia się z prądem. Prąd jest, umowa z elektrownią podpisana, czekamy tylko na … licznik. Tak, dokładnie na licznik. Nie ma nowych liczników na całej wyspie i jak będą, to mi prąd podłączą. Kiedy? Tego nie wie nikt. Deftera, awrio, albo za tydzień.

Także żyjemy bez wody bieżącej – 50 metrów od domu mamy fontannę miejską, którą się ratujemy, a prąd mamy od sąsiadów. Dopóki oni będą – wracają do Aten w następny czwartek, tutaj mają tylko dom na wakacje, to jesteśmy uratowani. A potem, cóż, albo woda, albo po prostu życie w zgodzie z naturą.

Ogólnie jest całkiem ok, sąsiedzi zapraszają nas na obiady i kolacje, jak wczoraj się wymówiliśmy pracą, to przynieśli nam pełnowymiarowy obiadek do ogródka 🙂 . Życie towarzyskie kwitnie, jesteśmy wielką atrakcją dla lokalnych mieszkańców, każdy do nas zagląda – osobiście czuję się, jak maskotka na pokazie samochodów. Wieczorem jesteśmy zaproszeni na królika 😉 a w przyszłym tygodniu mam być przedstawiona fryzjerce w mieście 😀 😀 😀 . Słowem – wkraczamy w pełne życie greckie.

 

  • Paulina

    Przeczytalam uwaznie calego bloga i naprawde podziwiam i zazdroszcze. Moim marzeniem jest mieszkac w Grecji, zakochalam sie w niej, podoba mi sie ze nie ma tam takiej pogoni za czyms, grecy maja czas na wszystko, zupelnie inaczej niz u nas. Zastanawia mnie, czy tesknisz za Polska? Czy pracujecie w Grecji? Mam milion pytan w glowie, a na wiele juz znalazlam odpowiedz na tym blogu 🙂 mam nadzieje ze bedziesz pisala duzo, bo czyta sie to z zaciekawieniem i przyjemnoscia. Pozdrawiam i powodzenia !! 😌

    • admin

      Dzięki za miłe słowa, nie, my nie pracujemy, już na emeryturze. Tzn. ja dalej maluję, ale juz dużo mniej, generalnie starzy już jesteśmy 😀 🙂 😉

  • Marcin

    Czyli niedlugo, po zapoznaniu pani fryzjerki, bedziesz juz rodowita Greczynka 🙂
    Swietnie 😉 Serdecznie pozdrawiam z Miami (tutaj tez trzeba byc zapoznanym z dobrym fryzjerem;-))

    • admin

      dziękuję bardzo, wzajemnie pozdrawiam serdecznie!

  • Mona Gie

    Super sąsiedzi 🙂

Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.