HistoriaTrochę osobiście

Nowy rok po grecku

admin3 comments433 views

Nastał 2017 rok, pierwszy rok który przywitałam na mojej ukochanej Samos i z wielką przyjemnością pożegnałam ten bardzo burzliwy dla nas wszystkich 2016 rok. Niech chińskie przekleństwo “obyś żył w ciekawych czasach” nie miało racji bytu w tym rozpoczętym już 2017 roku, czego i Wam, i sobie także życzę.

Popularny “Sylwester”, czy też jak kto woli ostatni dzień w odchodzącym roku, jest obchodzony w Grecji nieco inaczej w Polsce  czy też w krajach Europy Północnej bądź Ameryki; nie różni się jednak wcale, od znanych mi zakończeń roku w rejonie basenu Morza Śródziemnego. W przeciwieństwie do Polski, nie są urządzane w Grecji bale, a już na pewno nikt nie ma ochoty na spędzanie ostatniego dnia roku w sztywnym garniturze lub kreacji z pawimi piórami – jak to bywa niestety w naszej ojczyźnie nad Wisłą.
Strój na imprezę 
W kwestii strojów, to panuje tutaj całkowita dowolność, z naciskiem na casual, czyli taka codzienna elegancja. Szukałam przyczyn tego zjawiska, gdyż fakt, że nie będę mogłą założyć żadnej z moich długich kiecek w Grecji nie napawał mnie optymizmem, w przeciwieńskie do mojego małżonka, który jest przeszczęśliwy, że nikt go nie będzie zmuszać do garnituru 🙂 i nie musi finansować zbędnych – oczywiście jego zdaniem – szmat, które wdziewam na siebie tylko raz w roku 😉 . Cóż, kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa 😉 , choć zwłaszcza na tej stronie powinnam napisać kobiety są z Afrodyty, a mężczyżni z Aresa 🙂 ale niestety, nasz układ planetarny został nazwany na cześć i chwałę mitologii rzymskiej, nie greckiej…
A wracając do tematu…
Wszystkie źródła wskazują, że prawdopodobną przyczyną zamiłowania do tej prostoty ubrań, jest bardzo burzliwa i krwawa historia narodu greckiego w XX  wieku – wojna turecko-grecka, okupacja włoska, potem niemiecka i wielki głód, wojna domowa i junta czarnych pułkowników – to wszystko sprawia, że Grecy inaczej patrzą na szeroko rozumianą konsumpcję materialną. Facet idzie do kościoła w zwykłej koszuli, kobieta często – zazwyczaj – ubrana na czarno od stóp do głowy. Ot, taki zwyczaj grecki.
Czyli kreacja sylwestrowa odpada. Nie oznacza to jednak, że kobieta musi szyć kieckę z worka do kartofli 😉 – tzw. mała czarna całkowicie spełnia kryteria tutejszej sylwestrowej kreacji.
Miejsce 
Jeszcze kilka lat temu, Grecy tłumnie witali Nowy Rok w restauracjach i tawernach, nieco mniej na placach w miastach – wydaje się, że obecnie zwyczaj ten przetrwał tylko w Atenach i Tessalonikach – jednak od czasu wielkiego kryzysu widać tutaj znaczącą zmianę. Z uwagi na bardzo niepewną sytuację ekonomiczną kraju, zmniejszone w znacznym stopniu dochody mieszkańców i widmo wielkiej klęski i bankructwa nad krajem, Grecy w większości spędzają ostatni dzień roku w swoich domach, ewentualnie – lecz rzadko – w gronie przyjaciół. Prawdopodobnie to kłopoty finansowe – względnie skąpstwo 😉  odpowiadają za nieco mylną opinię, że u Greków ten dzień jest zwyczajnym dniem w roku bez konieczności specjalnej celebry.
Ci, u których sytuacja materialna nadal jest sprzyjająca, kontynuują powitanie Nowego Roku w restauracjach.
Ostatnie chwile starego i powitanie Nowego Roku
W tym punkcie obchody ostatniego dnia w roku na Samos czy Rodos – na tych wyspach spędzałam Nowy Rok – nie różnią się niemal niczym, od tych uroczystości na Cyprze – zarówno greckim, jak i tym pod okupacją Turcji, jak w Turcji czy na Malcie. Trzeba zarezerwować stolik w restauracji, niekiedy zapłacić za wstęp dostając gotowe menu ułożone wcześniej przez szefa kuchni i gotowe :).
Jak wiemy, Grecy nie są zbyt punktualni, więc wcale mnie nie zaskoczyło, kiedy wczoraj ostatni pusty stolik w restauracji zapełnił się raptem godzinę przed północą 😀 . Ogółem, miejsce pękało w szwach, a jeśli gdzieś za rogiem czaił się zapowiadany wcześniej  mróz lub śnieg na wyspie – byliśmy na 400 metrach na poziomem morza, w Koumaradei, to na pewno ominął naszą knajpę, gdyż  atmosfera była gorąca. Słowem – jedzenie, picie, muzyka na żywo – przy okazji, odkryłam nowe, oczywiście samoskie wino – przepyszne! W wolnym tłumaczeniu jego nazwa to nic innego, jak “szósty zmysł” 🙂 . Dla zainteresowanych przedstawiam okładkę butelki:
Ogólny widok na restaurację, normalnością jest tutaj uczestnictwo dzieci w imprezie.
Kiedy zbliżała się północ, ktoś z gości po prostu zaczął głośno odliczać sekundy do północy, wszyscy zaczęli mu wtórować a zespół muzyczny przestał grać. Wraz z wybiciem północy obecni na sami zaczęli składać sobie życzenia, całować się wzajemnie, dzwonić do najbliższych… A około pół godziny po północy zaczęli wychodzić już pierwsi goście – dokładnie tak, jak w innych, znanych nam krajach śródziemnomorskich, gdzie dane nam było przywitać nowy rok, z tą różnicą, że w Grecji przedłuża się celebrowanie na dzień następny.
Pierwszy stycznia jest szczególny dla każdego domu greckiego, zwłaszcza jeśli są w nim dzieci 🙂 w tym dniu obchodzi się dzień Świętego Bazylego, który był biskupem Cezarei Kapadockiej – obecna Turcja – i zmarł właśnie 1 stycznia 379 roku, czyli wówczas, kiedy nie było jeszcze rozłamu na wyznanie katolickie i prawosławne.
Święty ten, nazywany po grecku Wasilij, podczas swojego życia pomagał cierpiącym głód i nędzę starcom i pielgrzymom w metropolii kapadockiej.  W zbliżonym czasie, nieco bardziej na południe żył Święty Mikołaj, biskup Myry znany dzisiaj jako pierwowzór naszego Mikołaja – wsławił się tym, że pod przebraniem nędzarza dał pieniądze dziewczętom we wsi z przeznaczeniem na posag. Z jakichś przyczyn jednak, to Bazyli nie Mikołaj jest symbolem tego, który daje prezenty dzieciom w Grecji, choć obaj wspomagali wiernych w równym stopniu, a Mikołaj stał się pierwowzorem dla Santa Claus i fabryki coca coli :D.
No, ale dość nudzenia na ten temat, dość powiedzieć, że w każdym szanującym się greckim domu, w którym są dzieci musi się znaleźć specjalne ciasto VASILOPITA, z zapieczonym pieniążkiem w środku. Pierwszego stycznia rodzina oficjalnie kroi taki tort-ciasto lub nawet chleb – forma całkowicie dowolna, ważne, by znalazł się na wierzchu napis, który rok witamy 😉 – i ta osoba, która znajdzie monetę – jedna na ciasto – będzie mieć szczęście przez następne 365 dni :). Teoretycznie vasilopitę kroimy zaraz po północy, w praktyce jednak pierwszego stycznia rano, kiedy dzieci się obudzą, wówczas też dostają wymarzone prezenty 🙂 .
Zatem – Kali Xronia – czyli szczęśliwego nowego 2017!
PS. Kiedy zapytaliśmy kto i kiedy może “zjeść” taką monetę odpowiedź padła całkiem oczywista: no przecież wiadomo, że musi to trafić na któreś z dzieci, prawda? 
PS. 2. Na imprezie w restauracji byliśmy z dziećmi przyjaciół. W pewnym momencie wyłowiliśmy swojsko znane nam zdanie:  jak się zaraz nie uspokoisz, to nie przyjdzie do ciebie święty Bazyli (Vasilij), prawda, że znajomo brzmi? 😉
  • Marcin

    Vasilopita ;-))
    Czyli celebrowanie w Grecji udalo sie!!
    Wszystkiego najlepszego na nowy rok zatem.
    Marcin (z Marsa, ale takiego troche innego, tego od strony Venus 😉

    • 😀 rozbawiłeś mnie, dziękuję bardzo i najlepszego dla CIEBIE 🙂 a skoro jesteś z trochę innego Marsa od strony Venus 😉 to co sądzisz o podejściu Greków do strojów?

      • Marcin

        Dla mnie to zalezy, gdzie sie celebruje to swieto 😉 Ale i tak preferuje bardziej formalne podejscie ;-)) Nawet, jesli to mialaby byc domowka w gronie najblizszych.
        Hmm, no chyba ze tylko romantycznie we dwoje, wtedy stroje 100% dozwolone … 🙂

Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.