Trochę osobiście

Nauka greckiego – prawdziwe wyzwanie!

admin3 comments301 views

No tak… Zachciało mi się mieszkać w Grecji, to trzeba – choć trochę – nauczyć się tego języka. Sprowadzając się na Samos potrafiłam powiedzieć tylko kalimera, także moja znajomość języka greckiego była dosłownie żadna.

Zacznijmy od alfabetu, który nota bene jest greckim słowem 😉 . Nasz rodzimy polski alfabet jest oparty – podobnie, jak  w większości świata – na alfabecie łacińskim. Grecki – jak wszyscy wiemy – nie. Najpierw postanowiłam się z tym “cudem” zapoznać. Znalazłam taki oto kurs w internecie, gdzie w miarę przystępnie zostały omówione te dziwne 24 litery.

Dla ścisłości i dla tych, którzy znają język rosyjski – cyrylica powstała na bazie greckiego dopiero w IX wieku naszej ery i różni się znacząco od greckiego alfabetu.

W tejże lekcji alfabetu wykładowca wymienia i poleca kurs w firmie Pimsleur, która od wielu lat oferuje kursy niemal wszystkich języków świata. Kiedyś uczyłam się jednego z języków właśnie u nich i przyznaję, że poszło to całkiem sprawnie. Dla tych, którzy są zainteresowani podaję link http://www.pimsleur.com – jeśli nie znacie angielskiego, to ta wiedza na nic, gdyż wszystko prowadzone jest właśnie po angielsku. Jest też kurs greckiego online prowadzony przez skype przez jakąś polską gwiazdę, ale ona chyba nie jest godna polecenia, kiedy wysłałam do niej email z zapytaniem o lekcje, odpowiedziała dopiero po dwóch miesiącach w tonie nieco roszczeniowym i zażądała 100 PLN za godzinę.

No więc kurs zakupiłam w lipcu, kiedy juz miałam swój domek dla lalek 🙂 i się uczę. A przynajmniej próbuję. Jest to to całkiem OK kurs, uczy zwracać się do ludzi w formie grzecznościowej – czyli w liczbie mnogiej. Powiedzenie bowiem do osoby obcej, lub mało nam znanej, starszej na “ty” – np. jasu – jest uznawane za super niegrzeczne – powinno być jasas.

Oprócz tego moja nauka języka odbywa się w sposób bardzo praktyczny, a wygląda to tak:

Mój stolarz nie mówi ani jednego słowa po angielsku, więc siłą rzeczy musimy się porozumiewać w jego ojczystym języku. Tym sposobem znam perfekcyjnie całe słownictwo związane ze stolarką:

wapsimu –  malujemy

trepsimu – szlifujemy

rafakia – półki

portakia – drzwiczki

Chroma – farba

sirtaria – szuflady

werniki – lakier. 

i tak dalej.

Oczywiście znam też słownictwo związane z elektryką, jak choćby pryza – gniazdko elektryczne czy z hydrauliką 😉 .

Olbrzymią trudność sprawiają mi rodzajniki, nigdy nie wiem, czy ma być to kalo, kali, czy może jeszcze coś innego 🙂 , niby pomocna ma być ta tabelka – ale od teorii do praktyki droga jest baaaardzo odległa.

12957412_820404084726936_4505989016573964371_o

Jest to dziwny język, teoretycznie każde słowo wywodzi się z greckiego, ale jak tak ich posłuchasz, to masz zupełnie odmienne wrażenie 🙂 , a już te kombinacje gramatyczne z sufiksami na końcu słowa określającymi zaimki dzierżawcze i osobowe- o andrazmu – mu określa, że to mój mąż- o andrasas – twój mąż – przyprawiają mnie o istny zawrót głowy połączony z palpitacjami serca. Do deklinacji jeszcze nie doszłam, ale przedstawia się to następująco:

13895491_1142252619147328_198621362573106743_n

O matko kochana! Za jakie grzechy mam się tego uczyć! No, ale muszę! Na szczęście koniugacja jest w miarę względna – czytaj – do ogarnięcia 🙂 .

Reasumując, czytam po grecku, nie piszę po grecku – nawet nie próbuję się do tego zabrać – i coś tam dukam. Nawet niektórzy już rozumieją, co im chcę powiedzieć 😀 . No cóż. Trzeba chwycić tego byka za rogi, ale to walka Dawida z Goliatem, tylko nie wiem, kto w tym przypadku jest Dawidem 😉 .

 

 

 

  • Marcin

    Az mi sie jezyk skreca 😉 Przypominaja mi sie moje lekcje nauki mandarynskiego;-)
    Zycze powodzenia ;-)))

    • admin

      🙂

  • Pingback: nauka greckiego | Samosia w Grecji()

Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.