Trochę osobiście

Manitaria, a bardziej swojsko po prostu grzyby

admin101 views

Wczoraj wybrałam się ze znajomymi na cotygodniowy trekking po górach, tym razem wybór padł na okolice Ambelos – 400 metrów n.p.m.

 Znałam tę miejscowość, byłam tam już wcześniej, kiedy szukałam domu, nawet taka bardzo sympatyczna kobietka zaoferowała nam jeden do kupna, który okazał się … magazynem na wino bez okien 😉 . Wino może i by mnie zainteresowało, ale mieszkanie bez światłą dziennego już niekoniecznie 😀 .
Trekking, jak to trekking, szliśmy sobie wąską ścieżką po górach, dotarliśmy do wodospadu, po drodze Dimitra – nasza przywódczyni i moja serdeczna koleżanka – krzyknęła do Lakisa:
– Laki! grzyby się zaczynają, masz terenówkę, ja znam miejsca, w tygodniu jedziemy na grzyby!
Grecy na Samos także zbierają grzyby. Przez lata mieszkania poza Polską jedyne za czym tęsknię, to właśnie smak świeżych grzybów… Ucieszyłam się bardzo pomimo, że Grecy zbierają tylko blaszkowane gołąbki, wyglądem przypominające mi muchomora wiosennego… Ale grzyby, to grzyby!
Wracaliśmy z wodospadu już inną drogą. I tutaj wielka niespodzianka!
Idziemy sobie, a tu widzę, rośnie sobie pieczareczka leśna. Idę dalej – a tu najprawdziwsze opieńki – nie zbierałam ich w Polsce, tym bardziej nie będę tego robić tutaj myślę sobie. Potem było kilka nie znanych mi bliżej blaszkowatych grzybków, aż do zobaczenia przeze mnie ślicznego, brązowego kapelusika.
Był to ni mniej ni więcej maślak zwyczajny. Niewielki, młodziutki osobnik. Kiedy się po niego schyliłam – nie po to mi się przecież pokazał, żeby tam zostać prawda? – dostrzegłam jego braciszka. Szczęśliwa wykręciłam obydwa grzybki krzyknęłam do pozostałych towarzyszy:
– Są grzyby!!!
No i wtedy się zaczęło coś, czego do tej pory nie mogę zrozumieć.
-Zostaw! wyrzuć! i natychmiast umyj ręce, pedia! – dosłownie dzieci, po grecku używamy także jako odpowiednik naszego ludzie! – kto ma wodę? ona MUSI teraz umyć ręce! Krzyczała Maria.
Zamurowało mnie trochę i w zasadzie przyjęłam to jako żart, może dziwny, ale to w końcu inna kultura. Uśmiechnęłam się nieśmiało i mówię, że to przecież dobre grzyby, że zbieramy je w Polsce. Maria nie dała za wygraną i podeszła do mnie i chciała mi je WYRWAĆ z ręki, krzycząc, że się otruję. W mojej obronie stanęła Dimitra, która powiedziała, że skoro jestem tego pewna, to niech mnie zostawią w spokoju.
Poszliśmy dalej i już cała grupa zbierała maślaki – wszystkie dla mnie 😀 – i w sumie uzbierałam ponad dwa kilogramy. Każdy z powątpiewaniem kręcił głową patrząc na mnie, a na koniec, Maria powiedziała po cichu do Dimirty:
– proszę cię bardzo, zadzwoń do mnie i powiedz, że ONA PRZEŻYŁA.
Ot, taka niespodzianka na trekkingu.
Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.