Trochę osobiście

Kochanie, kupiłeś mi słownik!

admin2 comments349 views

Kochanie,

Bardzo się cieszę, że kupiłeś mi długo poszukiwany słownik polsko-grecki, grecko-polski. Ta dość trudna do znalezienia pozycja na rynku księgarskim zawiera aż 14 tysięcy słów!

Długo czekałam na niego uważając, że mimo wszystko powinnam się uczyć ze słownika z mojego ojczystego języka. Wbrew pozorom nie ma ich wiele w Polsce. Bardzo się ucieszyłam, kiedy Kochanie moje przywiozłeś mi tenże słownik.

Oprócz wspaniałej metryczki opisującej walory słownika, znalazłam też tutaj informacje, że nie mogę udostępnić w żaden sposób nawet skrawka strony z niego.


To w zasadzie nie byłby dramat.
Do słownika zagląda się wówczas, kiedy nie zna się znaczenia jakiegoś słowa, prawda?
Generalnie…
Słownik polski – obcojęzyczny (bez znaczenia o jaki język tutaj chodzi) jest po to, by wyszukać dane słowo i w miarę poprawnie powtórzyć je w obcym języku. Kilkakrotnie prosiłam fachowców, którzy ani be, ani me po angielsku, by znaleźli niezrozumiały przeze mnie wyraz w słowniku, pomimo starań nigdy to się nie udało. Zawsze rozgrzeszałam ich z tego tłumacząc sobie, że nie są specjalnie obyci z tego typu przedmiotami, co innego przecież wiertarka w ręku budowlańca, co innego – jaka by nie była – ale książka.

Problem jednak był i narastał wraz z moją częstotliwością korzystania ze słownika.
Aż w końcu dzisiaj dojrzał i niczym paskudny wrzód na tyłku – pękł.
Od dzisiaj mam w domu przez cztery dni pieska sąsiadów. Biorąc pod uwagę moje dwa koty, wzbudziło to ogólne zaciekawienie. Kiedy więc przyszedł popołudniem stolarz, najzwyczajniej w świecie zapytał skąd ten pies, od kogo, na jak długo etc…Ciekawość jest ludzka, a ta grecka jakby jeszcze bardziej zrozumiała, natarczywa, nieznająca zahamowań. Trzeba było odpowiedzieć miłemu panu.
Stolarz włada jedynie językiem greckim, o czym już wspominałam 😉 , a tu trzeba było użyć słów, których jeszcze nie znam. Wiadomo, starsza pani uczy się powoli 😉 😀 .
Zaczęłam przeszukiwać słownik, w celu znalezienia jednego słówka, którego mi brakowało do wyjaśnienia sprawy psa 😉 . To słowo, to nic innego, niż SZPITAL. Niestety…. W słowniku brak! na 14000 słów brak tego jednego z najbardziej potrzebnych słówek, które często bywa w zwykłych rozmówkach.


I nawet jeśli szlag trafia mnie na samą myśl, że wydawnictwo może mnie pozwać, za „cytowanie” i „reprodukcję” stron zawartości, to podejmę takie ryzyko, gdyż słownik bez tego słowa jest zwyczajnie, bezużyteczny….

PS. No cóż… Jutro kupię słownik grecko-angielski, angielsko-grecki. I zapewne znajdę tam słowo „hospital”. A Ciebie mój Kochany Mężu proszę, żebyś wziął ten prezent i zwyczajnie użył do kominka na rozpałkę.

Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.