Trochę osobiście

Grecka kolacja

admin1 comment1039 views

Wiele się mówi o greckiej gościnności, o sposobie jedzenie, o wieloosobowych przyjęciach, a także o tym, że to się zmieniło odkąd nastał kryzys.

 Samos jest niewielką wyspą, nie mieszkają tutaj tłumy, wiele domów stoi pustych, zapełniają się dopiero w sierpniu, kiedy to ateńczycy przyjeżdżają na swoje letnie wakacje, by odetchnąć od zgiełku metropolii. Zaczyna się tłok – w tawernach i na plaży trzeba rezerwować miejsca, nie ma gdzie zaparkować, a nawet na ulicach pojawiają się niekiedy korki 🙂 . Kiedy dodamy do tego jeszcze sezon urlopowy w Europie, a także święta muzułmańskie w sąsiedniej Turcji, mamy wręcz apokalipsę, wyspa staje się nie do zniesienia – dziesiątki tysięcy turystów na tej na co dzień bardzo spokojnej wyspie, sprawiają, ze rodowici mieszkańcy Samos zamykają się w swoich ogródkach i tworzą alternatywne życie z dala od tłumów.
Grek uwielbia jeść, dla Greka każdy posiłek jest wręcz święty. Dla przykładu Polak, kiedy idzie na kolację, to pogada, zje, coś tam wypije, by grzecznie po maksimum dwóch godzinach wrócić w pielesze domowe.
Tutaj jest INACZEJ.
Tutaj się celebruje posiłek.
Przede wszystkim, kolacja zaczyna się około godziny 21, przy czym pamiętajmy, że jesteśmy w kraju, gdzie nie używa się zegarków. także nikogo nie zdziwi fakt, że goście przyjdą po 22. Na kolację.
Od kilku tygodni z uwagi na ateńczyków, którzy przyjechali do swoich domów w ilości 6 sztuk, prowadzimy bujne życie towarzyskie w naszej wsi. Oni bowiem niekoniecznie chcą chodzić do knajp pełnych obcokrajowców, wobec tego wprowadzili zwyczaj, ze codziennie jemy kolację u innego sąsiada.
Taka kolacja jest delikatnie mówiąc – obfita. Zazwyczaj jest tak, że gospodarze przygotowują jedną dużą potrawę – np. mięso z grilla – i przystawki, zapewniając przy tym wino, oczywiście nasze, samoskie, postawienie na stół innego wina byłoby obrazą dla Samian.
Każdy z sąsiadów przynosi coś od siebie – jeden butelkę wina, inny sałatkę, jeszcze inny słodkości na deser – zazwyczaj domowej roboty chałwa, jednym słowem – stół się ugina pod ciężarem potraw.
Po skończeniu posiłku – zazwyczaj około pierwszej w nocy – obecne na imprezie panie idą pomóc gospodyni pozmywać naczynia i generalnie ogarnąć sytuację.
Jedna przynosi naczynia ze stołu, inna pakuje resztki do lodówki, kolejna wyciera naczynia – i tak, po imprezie na 14 osób wszystko jest posprzątane w 15 minut. Taki system, nikt do niczego nie namawia, po prostu jak tutaj na Samos to robimy.
Po sprzątaniu nadchodzi czas deserów – na stół wjeżdżają przeróżne ciasta i owoce. Zwyczajowo, grecka kolacja kończy się około drugiej w nocy. Każdy dostaje coś na wynos i obżarty wraca do domu, by dnia następnego czynność tę powtórzyć.
Tak się jada z Grekami.
Na zdjeciu – jedna z naszych kolacji.
  • Marcin

    Czyli kolacje jada sie dosc pozno 😉 Ale organizzacja przed i po 100% super!
    Po Polsku by sie to nazwalo NASIADOWA :-)))

Website is Protected by WordPress Protection from eDarpan.com.